Wiem, wiem- obiecalam notke za pare dni a wyszly 2 miesiace. Niestety nie moglam wczesniej. Za duzo bylo przez ten czas strachu, niepowodzen, placzu... Moj tato jest ciezko chory... Rak zdiagnozowany bardzo pozno. Jest jeszcze nadzieja, ze bedzie dobrze bo onkolog podjal sie leczenia. Tak czy siak czekaja nas trudne czasy, zwlaszcza, ze oprocz skorupiaka tato cierpi na gleboka depresje.
A co u mnie? Od konca marca mieszkam w Polsce, nie wiem na jak jeszcze dlugo. Byla mowa, ze do poczatku pazdziernika ale co bedzie to zobaczymy. 28 wrzesnia Livia konczy roczek a 29 w koncu ja chrzcimy ( nie wazne czy jej ojciec przyleci czy nie- i tak za dlugo na niego czekam). Ogolnie nie jest za ciekawie u nas...Zobaczymy jak to bedzie.
Szkoda,że tak rzadko się odzywasz.
OdpowiedzUsuńNie wiem,co Ci powiedzieć, trzymam kciuki i dużo zdrówka Twemu Tacie życzę.
Przytulam