Za oknem solidny mrozik a ja zasiadłam na zasłużoną chwilkę przerwy z kubkiem gorącej herbaty. Naprawdę podziwiam rodziców samotnie wychowujących dzieci. Gdyby nie pomoc mamy i taty to nic nie mogłabym zrobić w domu. Szkoda, że za trzy tygodnie muszę wracać do Szwecji. Niestety w naszym państwie podstawowe szczepienia ochronne kosztowałyby mnie ok. 2500 pln. A tam będę miała je wszystkie za darmo i nikt nie będzie na mnie krzyczał, że jestem wyrodna matka bo jeszcze dziecka nie zaszczepiłam. Dlaczego nasi lekarze nie potrafią zrozumieć, że w innych krajach są różne kalendarze szczepień?? W Szwecji szczepienia nie są obowiązkowe, jedynie zalecane a i te zaczynają się od 3 m-ca życia np. pierwszą dawkę szczepienia przeciwko krztuścowi, tężcowi i błonicy podaje się między 3 a 6 miesiącem życia dziecka ( następną po min. 6 tygodniach a max. 6 miesiącach). No i trzeba jeszcze zaliczyć standardową wizytę u kardiologa ( usg serca). A tutaj co?? Problemem jest, że chcę przyjść zważyć i zmierzyć dziecko bo przecież to tyle roboty będzie.
Byłam dzisiaj na zakupach w sklepie, który się chwali, że codziennie ma niskie ceny...taa rzeczywiście. Za podstawowe zakupy spożywcze i dziecięce zapłaciłam bagatela 115 pln. I gdzie ta polityka prorodzinna, którą chwali się nasz cudowny ( tfu,tfu) rząd??? Za paczkę pieluch, chusteczek i kaszkę ( mała ostatnio w nich zasmakowała) - 50 pln. Niestety to kupić trzeba, na dziecku oszczędzać nie będę. O ubrankach wspominać nie będę...Kto w ogóle kazał rządowi podnosić ten podatek VAT na artykuły dziecięce aż tak drastycznie?? Nie mogą pozmniejszać sobie pensji i diet poselskich żeby łatać dziurę budżetową?? Szkoda gadać. Polskie realia coraz bardziej mnie rozczarowują...
piątek, 3 lutego 2012
wtorek, 31 stycznia 2012
Zaczynamy!!!
Nigdy dotychczas nie prowadziłam bloga ale chyba najwyższy czas zacząć. Na początek wypadałoby się przedstawić: mam na imię Joanna, od sierpnia 2010 roku przebywam w Sztokholmie.Obecnie pół roku spędzam w Polsce i drugie pół w Szwecji. Nie wiem jeszcze do końca czy to jest mój raj na ziemi ale na razie podoba mi się tu bardziej niż w Polsce. Pod koniec września ( dokładnie 28) urodziłam moją ukochaną córeczkę- Livię. Dlaczego jestem rozdarta między dwoma cywilizacjami? Otóż dlatego, że mój mąż pochodzi z Kamerunu i uparcie stara się zrobić ze mnie porządną afrykańską kobietę ;) A tak na serio to podoba mi się to, że w Kamerunie ludzie potrafią się obejść bez tak wielu rzeczy, które nam są niezbędne do życia. Na swoim blogu postaram się też zamieszczać przepisy na potrawy zarówno szwedzkie jak i afrykańskie oraz moje ulubione wypieki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)